O nas

 

Wszystko zaczyna się w momencie, gdy nastoletni Edward znajduje w lesie gałąź którą obsiadł rój pszczół.  Zabiera ją do domu, chcąc zorganizować im prawdziwy dom. W tym celu udaje się do mieszkającego niedaleko pszczelarza z zapytaniem, czy nie ma może kilku starych uli na zbyciu. Dostaje dwa. Rodzice, niewiedzący jeszcze o nowym zainteresowaniu syna założyli, że ich syn bezczelnie ukradł narzędzie pracy sąsiada (bo po co mu ule??) udali się na zwiady do, jak założyli, poszkodowanego, gdzie okazało się, że stare ule to prezent. Nieporozumienie szybko się rozwiązało, a transakcja została odpowiednio przypieczętowana przy wspólnym stole, w wyniku czego ojciec Edwarda wrócił do domu z całym wozem starych uli.

 

Po kilku latach Edward porzucił pszczoły na rzecz innych zajęć. Zainteresował się budowlanką i stolarką. Po wielu latach, podczas pracy na emigracji poznał pszczelarza, od którego dowiedział się wielu pszczelarskich nowinek. Postanowił wrócić do młodzieńczego zajęcia i po powrocie do domu zaczął wcielać w życie nowo zdobytą wiedzę. To był moment, w którym rozpoczęła się długa, wyboista droga – w pasiece prawie co roku gościły nowe, eksperymentalne typy uli, testowane były różne sposoby prowadzenia i wyposażania pasieki które Edward poznawał na odbywanych kolejno kursach i szkoleniach. I tak aż do zdobycia stopnia mistrzowskiego.

 

Przez te wszystkie lata między maszynami stolarskimi i ulami plątał się Krzysztof. Pomagał ojcu w budowie uli i w pracach w pasiece, cały czas jednak mając inne ambicje – skończyć studia i ruszyć na podbój świata w poszukiwaniu szczęścia.

 

Po studiach i ślubie z Sabiną oboje wybyli do Krakowa – podbić świat, oczywiście – i zabrali ze sobą parę skrzynek ojcowskiego miodu aby sprzedać go na pobliskim targu. Zainteresowanie przewyższyło ich oczekiwania. Od tej pory każda wyprawa do domu oznaczała wyładowanie samochodu po dach słoikami. Częste pytania od klientów dotyczące pszczół i miodu zmuszały do ciągłego zgłębiania tematu który okazał się na tyle ciekawy, że młodzi spakowali walizki i wrócili do domu aby założyć własną pasiekę. Tata bardzo się ucieszył i oddał Krzyśkowi, jak kiedyś jemu sąsiad-pszczelarz, cały wóz uli. Poszukali nowego miejsca dla pszczół i zaczęli wspólną przygodę. Przygodę, której owoce macie okazję skosztować.

 

Pszczelarstwo stało się stylem życia, nie jedynie zajęciem zarobkowym. Rok pracy nad własną pasieką tylko udowodnił naszym bohaterom, że pszczelarstwo to coś, z czym chcą związać życie. A potem ruszyć na podbój świata, tak jak planowali.

Tyle, że ze swoim miodem.